DAX – Druga zmarnowana szansa

Dax zmarnował szansę na wzrosty, już drugą w tym sezonie. Formacja trzech muszkieterów poszła się, hmm, poszła w odstawkę. Teraz indeks opiera się o średnią 200-stu dniową. To bardzo ważna średnia, oddzielająca hossę od bessy. Naruszenie oczywiście może się zdarzyć, ale trwałe przebicie oznacza problemy, albo czas na krótkie spodenki.

wpis_52_1

Nad niemiecką giełdą krąży kilka czarnych kruków, czy źródeł ryzyka. Pierwszy, to polityka słabego dolara, prowadzona przez Trumpa. USA chce wyprostować bilans handlowy – przenieść produkcję z powrotem do siebie, metodą słabego dolara. Jeżeli jest to faktyczny cel polityczny, to zostanie on osiągnięty i dolar może być przez długie lata słaby, aż do wyrównania bilansu.

Drugie problem to ryzyko polityczne. Zauważmy, że społeczeństwo niemickie nie ma generalnie akcji. Niemieckie przedsiębiorstwa należą do ludzi z całego świata, ale Niemcy kiszą oszczędności na koncie oszczędnościowym z ujemnym oprocentowaniem. Gdy trzeba więc kogoś oskalpować, przedsiębiorstwa są naturalnym celem – swoich nie ruszamy, a bogatych i tak nie lubimy. Do tego, powoli formuje się rząd i jest ryzyko, że ministrem finansów mógłby zostać Martin Schulz. To będzie katastrofa. Histeryczny fanatyk, bez zrozumienia matematyki – przez nią kiblował dwa razy w 11 klasie.

Trzeci problem, to że szefem ECB może od jesieni zostać Jens Weidmann. To jest przegięcie w drugą stronę: fanatyk-monetarysta. W swojej mowie powitalnej, gdy został przewodniczącym Niemieckiego Banku Centralnego powiedział, że najważniejsze jest odejście od rozwiązań wprowadzonych do walki z kryzysem. Problem polega na tym że luzowanie ilościowe nie jest do walki z kryzysem, a dlatego że przynosi dobrobyt poprzez pełne zatrudnienie. Pan Weidemann może doprowadzić do rozpadu strefy Euro w imię niewiadomoczego.

Wreszcie po czwarte, Deutsche Bank może pójść do piachu. Choć na to globalne władze monetarne powinny być jednak przygotowane. Im szybciej DB będzie podzielany, tym lepiej.

Zmieniając stronę Atlantyku, słabo wygląda też Apple. Nie do końca wiem, po której stronie stoi on w kwestii słąbego dolara, czy po stronie zwycięzców, czy właśnie przegranych, ze względu na produkcję w Azji. Apple jednak znane jest z brutalnych korekt. Tutaj spadki mogą oznaczać tylko tymczasowe problemy, i strząśnięcie inwestorów, którzy kupili na górce.

wpis_52_2

Generalnie, sytuacje nie wygląda kolorowo. Choć nie ma, i nie widzę na horyzoncie prawdziwych zagrożeń gospodarczych, to ostatnio było za dobrze. S&P500 szedł praktycznie już w hiperbolę. Być może tą hiperbolę musimy troszkę odchorować.

Napisałem, że nie widzę zagrożeń gospodarczych i trzeba to rozwinąć. Obecnie, dominującą koncepcją gospodarczą jest zapewnienie pełnego zatrudnienia. Dodruk pieniądza, we właściwym tempie, prowadzi do obecnego dobrobytu, a dalej do zrównoważonego budżetu i niskiej inflacji. Ludzie, którzy chcą wywołać bezrobocie, a za nią biedę, deficyt i inflację w imię niewiadomoczego odeszli do lamusa. I raczej już nie wrócą – poza wspomnianym Panem Weidmannem. Obecnie największym zagrożeniem może być niedobór surowców. Według naszego zegara pokoleniowego, stagflacja przyjdzie jednak dopiero za jakieś 10 lat, po szczycie wielkiej hossy w 2018 roku.

 

Reklamy

5 uwag do wpisu “DAX – Druga zmarnowana szansa

  1. 1. Artykuł odwalony, pełno literówek, ale lepsze to niż posucha jaka tu była przez ostatnie 2 tygodnie.
    2. Jaki brak surowców? Do tej pory mówił Pan, że świat tonie w surowcach.
    3. O ile dobrze pamiętam, to przed spadkiem DAX na 8 tys. pkt to nawet robotnicy kupowali akcje niemieckie. To jak ich nie ma społeczeństwo? Zresztą, wszelkie badania majątku w EU cytowane na różnych popularnych portalach mówią, że Polacy to kiszą na kontach, a Niemcy mają akcje.

    Polubienie

    1. 1. Mało czasy i energii
      2. Ostrożnie – obecny układ gospodarczy opiera się na nadmiarze surowców. Potencjalny brak surowców jest więc największym zagrożeniem. Tego braku się jednak przez następne 10 lat nie spodziewam.
      3. To jest dłuższy temat. Niemcy mają generalnie oszczędności poprzez fundusze emerytalne / polisy ubezpieczeniowe – czyli mają obligacje. Typowy Niemiec nie jest w stanie psychicznie znieść, że jego ciężko zarobione oszczędności zmieniają wartość dzień w dzień, zależnie od czegoś tam. Run na akcje był podobno przy okazji prywatyzacji Telekomu (20 lat temu), ale ludzie chyba uważali, że są to nie akcje a udziały o stałym oprocentowaniu. To jednak nie moje czasy.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s