Pora coś taktycznie sprzedać …

W giełdzie nie przestaje mnie fascynować, że afera z impeachmentem prezydenta USA wybucha w momencie, gdy nasz prowincjonalny wiguś doszlusował do ważnego oporu. Nigdy tego tak naprawdę nie rozumiałem, ale tłumaczę sobie to tym, że na świecie dzieje się dużo rzeczy mało ważnych – i niektóre z nich wypadają w momencie uderzania o ważny opór, gdy giełda zmienia kierunek, i takie wydarzenie jest przez media rozdmuchiwane jako ważne. Jako wydarzenie, które zmieniło los świata.

Spójrzmy więc na nasz krajowy indeks wig20usd. Od 2007 roku pozostaje on w trendzie „stracona dekada” i właśnie doszedł do ograniczenia tego trendu. Na moje oko, po sześciu miesiącach wzrostów i do tego w maju, indeks nie będzie miał siły przełamać trendu i jeszcze średniej 200-stu tygodniowej. Stracona dekada cały czas obowiązuje. Zakładam głębszą korektę, w okolice przysłowiowego pińcet. Przez korektę rozumiem tu spadki bez przełamania dołków w okolicy 400. Te spadki to będzie pokoleniowa okazja.

wpis_38_1

 

W międzyczasie mój portfel ulega przebudowie. Zrealizowałem w tym tygodniu trochę zysków na Jabłkach. Jak mówi przysłowie – nikt jeszcze nie zbankrutował realizując zyski. To przysłowie traktujemy z mocnym przymróżeniem oka widząc jakie zyski może dać silnie rosnąca spółka jak Apple. Dodam też, że moje zaangażowanie w nią przeczy wszelkim podręcznikom zarządzania kapitałem – metodą wzrostów pozycja ta wypełniała ponad połowę mojego portfela. Mówi się, że jedna pozycja powinna zajmować 5%, choć ja osobiście nie jestem w stanie, przynajmniej teraz, ogarnąć 20-stu spółek. Przez ogarnięcie rozumiem to np. dokładną znajomość porftolio produktów. Przykładowo, by się zdecydować, czy bardziej lubię Spotify czy Apple Music zajęło mi kilka miesięcy. Teraz mogę powiedzieć, że mi bardziej odpowiada Apple Music, ze względu na dużo szerszy wybór płyt z obszaru, który mnie interesuje.

Wracając do przebudowy portfela. Ze spółek niemieckich, poza ostatnio kupionym Commerzbankiem, mam Daimlera, BMW i Infineona, a do mojej świadomości coraz bardziej przebija się wykres niemieckich spółek energetycznych – E.ON i RWE, tutaj ilustracyjnie wklejam wykres tej drugiej.

wpis_38_2

Spółki zostały solidnie przez mniej lub bardzie miłościwie nam panującą Anielę przeczołgane. Zaczynam się obawiać, że samochdówka może być następna. Celem władz jest ileś tam milionów samochodów elektrycznych do 2020 roku. Jednocześnie szef Daimlera oznajmił ostatnio, że Aniela ma nierówno pod sufitem, oczywiście nie dosłownie, tylko po niemiecku, że „głęboko wątpliwym jest osiągnięcie tego a tego celu”. W każdym razie, władza może dojść do wniosku, że swój cel wymusi, a zapłacą za to firmy produkujące samochody, konkretnie mówiąc akcjonariusze. Dlatego postanowiłem się ewakuować. Z całego zamieszania Infineon może wyjść obronną ręką – robi on masę komponentów, które w elektrycznym samochodzie są niezbędne.

Nie wiem jeszcze na jaki dział się przestawię. Spora jest szansa, że zainteresuję się bliżej polskim rynkiem, którzy jest już chyba dość przeczołgany. Ostatnia korekta a potem wieczna hossa.

 

Francja – arogancja

W stwierdzeniu Macrona, że: „Na Polskę trzeba nałożyć sankcje polityczne, bo nie może być tak, że Polska nie przestrzega unijnych wartości, że produkcja jest przenoszona z Francji do Polski” ogniskują się praktycznie wszystkie problemy Francji i Unii Europejskiej.

Na początek mała dygresja. Od wielu lat piszę o 28-letnim cyklu pokoleniowym i o tym, że 28 lat od upadku komunizmu, czyli w okolicach 2016-2018 roku, powinniśmy mieć nowe rozdanie i zmianę paradygmatów. Tak więc we francuskich wyborach kandydaci alternatywni zyskali jakieś 60% głosów. Jest to ewidentny dowód, że stare myśli polityczne się już zużyły i wymiana pokoleniowa jest w pełnym ruchu. Teoria cyklu pokoleniowego znalazła kolejne potwierdzenie.

Wracając do wypowiedzi Macrona. Pierwszy problem jest taki, że politycy wycierają sobie gębę wartościami, gdy chodzi im o własne partykularne interesiki. Macron jest przy tym na tyle niedoświadczony, że powiedział to szczerze i chwała mu za to, że wyartykułował otwarcie to, inteligentniejsi wiedzieli zawsze, a mniej inteligentni uważali za teorię spiskową. Każda unia może trwać jako wspólnota wartości, może też trwać jako wspólnota interesów. Jednak wyszarpywanie swoich interesów przy frazesach o wartościach to początek końca, tak samo na zwykłym poziomie międzyludzkim jak i państwowym.

Po drugie Francja przejechała się na Euro. W 1990 roku podpisany został ostateczny traktat kończący II Wojnę Światową. Elementem tego traktatu było oficjalna zgoda krajów okupujących Niemcy (USA, Wielka Brytania, Francja, Rosja) na zjednoczenie Niemiec. Warunkiem Francji była zgoda Niemiec na przyjęcie wspólnej waluty – celem Francji było uzyskanie stabilnej waluty za darmo.

Tak więc we Francji trwał od zawsze proceder zwiększania płac szybszy niż wzrost wydajności. Po przyjęciu Euro, ten proceder nie był jednak kompensowany osłabieniem się waluty, więc potencjał konsumpcji rósł szybciej niż produktywność. Super. Tyle, że w pewnym momencie koszty pracy są za wysokie i przedsiębiorstwo musi przenieść produkcję, do Polski czy na Węgry. Krótki karnawał kończy się długim postem, bo przedsiębiorstwo, które się raz wyniosło, szybko nie wróci.

Po trzecie wreszcie, musimy się zastanowić dlaczego Francuzowi należy się standard życia wyższy niż Polakowi, Węgrowi, albo Chińczykowi czy Hindusowi. Prze wiele lat wyjaśnieniem był wyższy poziom wykształcenia, wyższy poziom know-how a wreszcie wyższy poziom zachowań pro-społecznych. Te argumenty niestety się wyczerpują. Dzisiaj, typowy Brytyjczyk czy Francuz jest tak samo głupi jak typowy Polak, a wszyscy są mniej zdyscyplinowani niż typowy Chińczyk. Jest to kluczowy, Europejski problem, i ludzie muszą się z nim oswoić, zaakceptować.

Państwa zachodnie były bardzo bogate, ale to bogactwo roztrwoniły na … Chciałbym napisać „obsrywanie własnej tradycji”. I im dłużej o tym myślę, tym bardziej uważam, że nie ma co się bawić w eufemizmy tylko napisać otwarcie jak jest.

Do tego dochodzi problematyka Francja-Niemcy. Gdyby Niemcy byli tak samo bezmyślni jak Francuzi, to problem byłby mniejszy. Cała Europa powoli staczałaby się gospodarczo i co chwila dostawała by zimny prysznic. Niemcy są niestety światowymi liderami eksportu i utrzymują tym silne Euro. Niemiecka siła oparta na kształceniu zawodowym i stałym pejczowaniu klasy średniej daje pozór silnej Europy. Ten pozór silnej Europy uniemożliwia Europejskim elitom i Francji w szczególności spojrzenie prawdzie w oczy – System Atlantycki zostaje zastępowany Systemem Pacyficznym.

Wiosna, wiosna

Wiosna przyszła i od kilku tygodni zamiast w papier inwestuję w beton. Mam masę drobiazgów do zrobienia w domu, koło domu i w ogrodzie. Zadbany ogród jest równie ważny dla naszego poczucia dobrobytu co zadbany portfel. W międzyczasie zebrało się kilak ważny spraw, o których trzeba napisać.

Wyczerpanie trampkowej hossy

Odczucia wskazują na to, że trampkowa hossa wyczerpała się na przełomie lutego i marca.  Różne indeksy różnie reagują – S&P500 się koryguje, WIG20 i Nasdaq się kiszą, DAX szuka własnej drogi. Ja osobiście będę teraz redukował portfel, częściowo w ramach realizacji zysków, częściowo dlatego, że inwestuje we wspomniany beton. W zasadzie dobrze by było zrobić solidną analizę. Świetnym testem byłaby też reakcja rynku na zapowiedź jakiś konkretów w sprawie programu infrastrukturalnego Trumpa.

Świetny wynik budżetu 2016

GUS podał dwa tygodnie temu wstępne dane o wyniku budżetu za poprzedni rok. Wynik jest jeden z najlepszych w historii -2.4 %PKB. Przepowiednie załamania budżetowego tak zwanej totalnej opozycji nie sprawdziły się, zamiast załamania mamy historycznie dobry wynik, znacznie lepszy od średniej. Świetny wynik budżetu będzie zapewne powodem do jeszcze wścieklejszych ataków na rząd, niskie bezrobocie i 500+.

wpis_37_1

Skąd ten świetny wynik budżetu ? Odpowiedź jest banalnie prosta: celem polityki gospodarczej „populistów” jest wysokie poziom zatrudnienia (niskie bezrobocie) a celem polityki „liberałów” jest wysoki poziom bezrobocia, pod hasłem walki z inflacją. Trudno o dobry wynik budżetu, przy wysokim bezrobociu. Oczywiście używam określeń „populista” i „liberał” w cudzysłowie, bo ani pierwsi nie są populistami, ani drudzy liberałami.

Frank Szwajcarski

Ten temat chodzi mi po głowie od kilku miesięcy. Półtora roku temu przepowiadałem eskalację kursu w perspektywie roku. Eskalacji nie było, a czas na nią już się skończył. Tylko ciężko mi napisać, że coś się stało, co widzimy po tym, że nic się nie stało. Radykalne osłabienie franka w okolice 3.6 staje się teraz realnym scenariuszem. Rysunek jest w komentarzu do postu niżej.

Znaczenie inercji

Na gruncie teorii wydajnego rynku, trend nie istnieje – cała informacja jest od razu dyskontowana. Doświadczenie pokazuje jednak, że trend istnieje. Wynika z tego, że na rynku musi być informacja, która rozchodzi się bardzo powoli. Ten problem, na przykładzie, przemyślałem dobrze ponad dekadę temu. Wykoncypowałem sobie wtedy, że dzieciaki wychowane na iPodzie będą w przyszłości miały tendencję do kupowania Maca zamiast Peceta. Czyli w gospodarce istnieje nieujawniony popyt, popyt z inercją, popyt z opóźnieniem. Historia ułożyła się potem zupełnie inaczej, ale i tak jestem mocno na plusie.

Spotykając znajomych i znajomych znajomych w okolicy świąt zawsze uzmysławiam sobie jak funkcjonuje taka inercja na poziomie „mikro”. Wiele ludzie ma zwyczajne bardzo pobieżne informacje o sytuacja budżetu, walut i gospodarki. Zanim zmiany paradygmatu przesiąkną do wszystkich, mija często wiele lat. Szczególnie, jeżeli nowy trend jest łagodny a nie kraszowy.

 

Lex Szyszko i przejrzystość prawna

Ile warta jest działka w centrum miasta, na której rośnie kilka dorodnych drzew ? Do tej pory, odpowiedź na to pytanie była zależna od przychylności urzędnika. Taka działka miała niejasny status prawny, była niby budowlana, ale w gruncie rzeczy jednak nie budowlana. Zorganizowanie przychylnego urzędnika było bardzo opłacalne. Ta opłacalność często szła w kwoty większe, niż przeciętny człowiek zarabia w ciągu całego życia.

Teraz sytuacja się zmieniła i działka formalnie budowlana staje się faktycznie budowlana. Nie wszyscy są zadowoleni. Ci, którzy chcieli kupić tanio by dzięki koneksjom wyciąć drzewa i sprzedać drogo, nagle stracili zawód. Urzędnicy, którzy gotowi byli z ciężkim sercem napisać stosowne pozwolenie przestali być wyroczniami. Do tego dochodzą zwykli mieszkańcy blokowisk, zwanych dowcipnie apartamentowcami, którzy nie mogą ścierpieć, że wieśniaki na swoich działkach pod miastem robio co chco. Wieśniaki nie muszą już pytać się wrażliwych ekologicznie mieszkańców bloczków o pozwolenia.

W ramach oczyszczania działek budowlanych z drzew wyszło na jaw, że wiele działek w miastach nie powinno być prywatnymi ani budowlanymi. Lex Szyszko odegrał tu jednak pozytywną rolę, bo uzmysłowił społeczeństwu problematykę. Zamiast cichego wykarczowania jednego skwerku za drugim, wykarczowane zostały wszystkie na raz. Efekt środowiskowy jest ten sam, ale psychologiczny jest zupełnie inny – efekt podprogowy i lokalny stał się problem społecznym. Być może będzie to pierwszy krok w kierunku lepszego planowania przestrzennego. Teraz już nie będzie można robić świnstewek małymi kroczkami – zamieniać skwerku na budowlany, potem go prywatyzować a po kilku latach stawiać tam bloczku, tak by nikt się nie zorientował.

Ekonomiści twierdzą, że największym problemem polskiej gospodarki jest dramatyczne niski poziom innowacyjności. Według mnie, niski poziom innowacyjności jest skutkiem czy objawem a nie przyczyną. Przyczyny braku innowacyjności są dwie – niskie koszty pracy, wynikające w dużej mierze ze świadomej polityki utrzymywania dużego bezrobocia oraz właśnie z braku przejrzystości prawnej.

Te dwa elementy – wysokie bezrobocie i brak przejrzystości prawnej są ze sobą związane jak yin i yang. Dzięki mętnemu prawu zawsze klika może uwalić niewygodnych konkurentów, a firma ustosunkowana zawsze będzie miała łatwiej. To zapewnia wysokie bezrobocie. Dzięki wysokiemu bezrobociu nie trzeba automatyzacji, wystarczy tani pracownik. Teraz świat się zmienia i nie wszyscy są zadowoleni.

PBG i LAK

Pisząc o końcu straconej dekady, chciałem dokleić wykres PGB, które wybiło się w pięknego spodka. W ostatnim momencie ugryzłem się w język i nie wiem czy dobrze zrobiłem czy źle. Sam spodek i wybicie było piękne, tylko że po nim zaczęło się zaszmacanie papieru jazdami po 20% w górę i w dół. Poważny inwestor, a spółka będzie poważnych inwestorów potrzebować, odbiera to jako mało zabawne. W jakimś sensie szkoda, bo wydawało się, że budowlanka przeszła już czyściec i jest gotowa na nową hossę infrastrukturalną.

wpis_36_1

wpis_36_2

Jazdy spółki być może są związane z krążącymi plotkami, że nowojorskie lotnisko JFK oddaje palmę pierwszeństwa warszawskiemu LAK.

Nad pomysłem nowego lotniska trzeba się na blogu pochylić. Lotnisko ma kosztować 20-30 mld zł. I pierwsze, co mi przychodzi do głowy to stary dowcip, jak szacować czas wykonania skomplikowanego projektu – bierzemy najbardziej pesymistyczną wersję, mnożymy przez 10 i dodajemy 100%.

Generalnie jestem przeciwnikiem gigantomanii. By takie lotnisko zbudować, trzeba sobie dobrze porachować. Po pierwsze, trzeba policzyć, czy obecne lotnisko na pewno się zatka i kiedy. Po drugie, trzeba policzyć realistyczne koszty budowy. Po trzecie, trzeba policzyć koszty operacyjne i liczbę pasażerów. Wreszcie najtrudniejsze – trzeba policzyć, za ile można sprzedać teren pod obecnym lotniskiem.

Okęcie, to piękny kawałek terenu blisko centrum Warszawy i blisko autostrady. Jest to świetne miejsce na biurowce a nawet na nową dzielnicę. Trzeba to jednak dokładnie policzyć – jaki jest możliwy popyt na nowe biurowce i na tereny pod fajne osiedle mieszkaniowe. Według mnie, to ta właśnie liczba jest kluczowa. Ten teren może być warty 10-20 mld zł.

Nowe lotnisko musi być blisko skrzyżowania autostrad, czyli zapewne gdzieś między Żyrardowem a Skierniewicami, by nie być zbyt blisko Łodzi. Nowe lotnisko powinno posiadać bardzo dobre połączenie kolejowe z Warszawą, typu dojazd w 30 min i pociągi kursujące co 10 minut. Nie zaszkodziło by też, by szybki pociąg – Pendolino – w miarę możliwość zawsze przejeżdżał przez lotnisko. Jeżeli lotnisko naprawdę ma być centralne a nie warszawskie, to dojazd z Gdańska, Krakowa czy Poznania musi trwać dwie-trzy godziny. Jeżeli lotnisko ma być centralne a nie warszawskie, to check-in musi być możliwy na stacji kolejowej w Gdańsku, Krakowie czy Poznaniu i kolej bierze na siebie odpowiedzialność, że pociąg zdąży na samolot.

Jeżeli z rachunków wyjdzie, że ma to sens, LAK może być tym na  4RP czym Gdynia była dla II. Kołem zamachowym i dumą kraju. Może być też gruntem nowej hossy infrastrukturalnej.

Oczywiście czy lotnisko powstanie czy nie, nie pozostaje otwarte, ale jaka będzie nazwa i ticker możemy być pewni 🙂

 

Tkanka ekonomiczna i styl życia

Lenin twierdził, że byt kształtuje świadomość. Motywem prawicy jest hasło, że character is destiny. Wszyscy zgadzamy się, że tkanka ekonomiczna jest silnie związana ze stylem życia, rozumianym tu bardzo szeroko, obejmując system wartości i filozofię.

W kręgu kultury europejskiej istnieją trzy rodzaje tkany ekonomicznej – tradycyjna, nowoczesna i post-nowoczesna. Centrum tkanki tradycyjnej jest gospodarstwo rodzinne. Podstawowym przykładem jest samodzielne gospodarstwo rolne, prowadzone przez rodzinę. Celem tkanki tej jest, by jak najwięcej rodzin posiadało własny warsztat pracy. Stabilna rodzina staje się tu fundamentem stabilności ekonomicznej, tym samym wszystkie wartości rodzinne są bardzo wysoko cenione. W tkance tradycyjnej liczy się know-how, bycie dobrym gospodarzem, ale myślenie abstrakcyjne czy rozwinięta administracja to zawracanie głowy. Podstawową zaletą tej tkanki jest to, że każdy, czy prawie każdy, musiał samodzielnie ogarnąć swoje życie. Nie było wygodnej roli trybiku w maszynie.

Świętym tej tkanki jest Boryna, dobry gospodarz, który wstaje z łoża śmierci by paść na ziemię siejąc.

Centrum tkanki nowoczesnej jest fabryka i wszystkie małe firmy, świadczące usługi fabrykom. Handel hurtowy i spora część bankowości też funkcjonuje jak fabryka. System fabryczny stoi na dwóch nogach: na postępie naukowo-technicznym oraz organizacyjno-administracyjnym. Najważniejszą wartością jest edukacja, która otwiera drzwi do bycia inżynierem lub managerem. Ta tkanka jest głęboko zatopiona w pragmatyzmie i racjonalizmie, a zarządzana jest przez procedury, nie ręczne sterowanie jak w tkance tradycyjnej.

Świętym tej tkanki jest naukowiec. Inżynier i manager jest trochę mniej święty, ale chyba tylko dlatego, że już za życia odebrał swoją nagrodę.

Wreszcie post-modernizm zamienił sok na „smak na 100% bez konserwantów”. W post-modernizmie, nie liczą się tak bardzo fakty, tylko odczucia. Ta tkanka to marketing, handl detaliczny, reklama, media ale też kawiarnie sprzedające smak odległej podróży i restauracja wegańska, gdzie człowiek ratuje świat jedząc sałatkę. O ile wiedza naukowa w tkance tradycyjnej jest zawracaniem głowy, to w tkance post-modernistycznej jest obciachem. Nam chodzi tu o to, by robić rzeczy banalne i opowiadać o tym jak jak o ratowaniu świata, w nauce chodzi o odkrywanie podstawowych praw natury i opowiadanie o tym sucho, prosto i rzeczowo.

Świętym tej tkanki jest artysta. Im artysta bardziej oderwany od rzeczywistości, tym bardziej święty. Jeszcze większym świętym jest dyrygent, artysta grający na instrumencie społecznych pragnień – wielki mówca, lider, ekolog.

Polska gospodarka składa się z tkanki tradycyjnej i post-modernistycznej i na tej linii spolaryzowana jest Polska. Media nam wmawiają, że polaryzacja społeczna w Polsce jest na linii biedni-bogaci. Ten podział był prawdziwy 20 lat temu, gdy po wybiciu się do tkanki reklamy i mediów czekała człowieka bonanza. Dzisiaj, samodzielny układacz płytek, który jest przedstawicielem tkanki tradycyjnej, a ma spore szanse bycia znacznie zamożniejszym niż kelnerka w restauracji z daniami wegańskimi.

Zauważmy też, że już historycznie, tkanka tradycyjna przybrała w Polsce patologiczną strukturę reprezentowaną przez ziemiaństwo. Nastąpiła koncentracja środków produkcji, ale za tą koncentracją nie poszły inwestycje w maszyny i organizację pracy. Dzisiaj ta tradycja jest kontynuowana pod hasłem „Januszy Biznesu”.

Zauważmy też, że tkanka nowoczesna jest w Polsce bardzo mizerna, w odróżnieniu od Niemiec, gdzie jest tkanką dominującą. Sam rzadko oglądam telewizję, ale muszę powiedzieć, że w porównaniu z barwnymi, dynamicznymi reklamami w Polsce, reklamy Niemieckie są jakieś takie przaśne, sztywniackie. Niemieckie chcą odnosić się do faktów, Polskie odnoszą się do pragnień.

 

 

 

Na dzień kobiet

Mężczyźni nie dotrzymują kroku rosnącym oczekiwaniom kobiet.

Ten cytat z Gazety Wyborczej chyba najlepiej opisuje udręczenie kobiet w Tymkraju. Kwestia równouprawnienia w ekonomii byłą zawsze widziana przez pryzmat marnowania talentów. W krajach, gdzie kobiety mają mało do powiedzenia, ich talent jest marnowany, na czym traci cała gospodarka. Niektórzy nawet uważają równouprawnienia jako warunek konieczny zbudowania nowoczesnej gospodarki i tym właśnie tłumaczona jest bieda i zacofanie krajów muzułmańskich. Niestety Japonia i Korea, nie kooperują z tą teorią.

Jak ugryźć statystycznie równouprawnienie kobiet ? Jedną z możliwości jest wybranie 1% najbardziej zarabiających i zobaczenie jaki procent kobiet jest w tej grupie. Takie badania zrobił OECD i wykres przedstawiam niżej. Samo badanie skoncentrowane jest na 1% najlepiej zarabiających, a kwestia płci jest tam kwestią poboczną.

wpis_35

W zasadzie interesuje nas tylko oś pionowa. Na samej górze, są kraje w których jest najwyższe równouprawnienie: Polska i Węgry. Dalej są kraje z wysokim równouprawnieniem: są to kraje południa i kraje generalnie katolickie. Im niżej, tym więcej protestanckich krajów północy, peleton zamykają Niderlandy i Norwegia. Kompletnym maruderem są już tylko Niemcy. Luksemburga nie traktuję w tym momencie jako kraju.

Ten obraz faktów, bardzo odbiega od obiegowych opinii. Nie bez powodu. Obiegowe opinie generowane są przez grupy medialne i wydawnictwa, a te ulokowane są w Niemczech – Bertelsmann, Axel Springer, Springer (obecnie SpringetNature) oraz w Holandii – Elsevier. Ten obraz pokazuje też, że w przypadku protestanckich krajów północy sensowna jest polityka aktywnego wyrównywania szans.

Ten wykres ilustruje też jeden z głównych problemów Unii Europejskiej. Silne państwa, przy czym prze „silne państwo” rozumiem tu machinę państwową i intelektualną, identyfikują swoje problemy i generują środki zaradcze. Te środki zaradcze narzucane są też peryferiom, niezależnie od tego jak bardzo jest to bezcelowe. Niezależnie od tego, czy problemy, które mają być rozwiązane występują tam, czy nie.

Druga połowa problemu jest taka, że część elity państw słabych dostrzega, że metodą na karierę i zaszczyty jest realizowanie wytycznych płynących z centrali, a nie identyfikowanie i rozwiązywanie problemów Tegokraju.