Z blogsfery na papier

Na Polskim rynku wydawniczym pojawia się właśnie nowy kwartalnik poświęcony tematyce giełdowej pod tytułem „STOCK MARKET”. https://stockmarket.com.pl . Jestem jednym z autorów tego czasopisma, co jest głównym powodem zaniedbania bloga przez ostatnie miesiące. Choć blogsfera i media elektroniczne pozostają przyzłością, to i papier i formuła kwartalnika ma swoje zalety.

Papier mimo wszystko jest bardziej elitarny. Każdy może coś napisać na blogu, a na papier trafić jest już dużo trudniej.  Czytelnik obdarza zaufaniem wydawcę, że ten wyselekcjonuje to, co najważniejsze. Oddzieli ziarno od plewów. Dzięki papierowi mam szansę dotrzeć do szerszego grona czytelników. Intuicyjnie mam wrażenie, że codzinny obieg informacji przeniesie się całkowicie do internetu, bo nie widzę powodu drukowanie prognozy pogody, ale głębsze analizy i magazyny miesięczne czy kwartalne pozostają papierowe.

Formuła kwartalnika daje możliwość świadomego odcięcia się od codziennej bieganiny. Wymusza to pisanie o rzeczach ważnych i długofalowych. Wymusza zastanowienia się. Jest kilka koncepcji, które rozwinąłem przez lata prowadzenie bloga. Są one niestety porozsypywane po różnych wpisach przy różnych okazjach. Dzięki kwartalnikowi mam stymulację by pozbierać to w jedną całość i krytycznie przepracować w spójną teorię.

Blog pozostanie aktywny przy ważniejszych wydarzeniach. Obecnie przykładowo szykuje się wybicie (bądź nie) z długiego marazmu w USA. Gdyby dynamika giełdy przyśpieszyła, to naturalnie odbije się to też na mojej aktywności.

Wybicie S&P 500

Indeks S&P500 wybił się ponad średnią 200-stu dniową. To wybicie można rozumieć jako zakończenie mini-bessy. Znacznie tego wybicia podkreślają dwa fakty. Po pierwsze, załamanie na początku grudnia związane było z wyrysowaniem pocałunku śmierci – średnia 50-cio dniowa przecięła średnią 200-stu dniową od góry. Po drugie, zanim indeks teraz wybił się ponad średnią, wcześniej się przed nią ukłonił, podkreślając znaczenie tego oporu.  Naturalnym scenariuszem jest dłużna konsolidacja z testowaniem tej średniej od góry.

wpis_106_1

Nasdaq wygląda ciut słabiej. Dopiero dochodzi do średniej 200-stu dniowej. Spodziewam się dość szybkiego przebicie. Gdyby się to jednak przez dłuższą chwilę nie udało, to należy zacząć się bać powrotu do spadków.

wpis_106_2

Dax wygląda słabo, do średniej 200-stu dniowej ma bardzo daleko. Wybił się jedynie ponad średnią 50-cio dniową. Lepszy rydz niż nic.

wpis_106_3.png

Patrząc na DAX-a z perspektywy tygodniowej widzimy że cały czas jest bardzo słabo. Po zmarnowaniu szansy na wzrosty z listopada 2017 roku, indeks spadł poniżej średniej 200-stu tygodniowej. Spadł też do poziomu z 2015 roku. Można niemalże mówić o straconym czteroleciu. Niemcy mają strukturalne problemy, tylko nie do końca wiem  o które problemy tym razem chodzi. Jak się zbiorę, to napiszę i pofilozofuję osobno co w Niemczech jest nie tak. Na przykładach z życia.

wpis_106_4.png

Polska żyje zupełnie odmienną dynamiką – testowania od góry kolejno przebijanych oporów. Teraz indeks testował średnią 200-stu dniową (zbliżona z widoczną na wykresie średnią 50-cio tygodniową)

wpis_106_5

 

Podsumowując.

Wygląda na to, że mieliśmy do czynienia z szybką korektą, a nie bessą. Szybką korektą by trochę wychłodzić i oczyścić gospodarkę. Jeżeli ta interpretacja jest poprawna, to giełda będzie ostentacyjnie ignorowała negatywne informacje z gospodarki – negatywne informacje odnoszące się do przeszłości gospodarczej.

Tak czy inaczej, od dna ostatniego kryzysu mija już 10 lat. To długo, bardzo długo. W międzyczasie mieliśmy kilak szybkich, głębokich korekt, ale ten okres rozwoju jest mimo wszystko bardzo długi. Powoli pora by zacząć zastanawiać się, jak będzie wyglądał następny kryzys. Z której strony przyjdzie.

Prognozy na nowy rok – Polska

W zeszłym roku skończyła się w Polsce stracona dekada. Straconą dekadę ilustruje pierwszy wykres indeksu wig20usd. Latem 2007 roku osiągnął on szczyt, wyrysował gigantyczną formację ramię-głowa-ramię, która skłoniła mnie do założenia bloga, a potem spadł w przepaść. Z tej przepaści się nigdy dobrze nie podniósł i przez całą dekadę osuwał się. Minimum osiągnięte zostało w 2016 roku. w 2017 roku indeks wybił się ponad średnią 200-stu tygodniową i linię trendu spadkowego, w zeszłym roku te średnie przetestował od góry. Takie rzeczy nie dzieją się przypadkiem. To koniec straconej dekady.

wpis_105_1

Spadkowa linia trendu stała się wsparciem. Solidnym wsparciem, biorąc pod uwagę otoczenie zewnętrzne. Widzimy to na drugim wykresie, przedstawiającym siłę względną wig20usd wobec S&P500. Na wykresie nie widzimy tego, ale w 2007 roku, zbiegiem okoliczności wig20usd i S&P500 miały taką samą wartość punktową. W 2016 roku, polski indeks miał tylko 20% swojej relatywnej wartości. Wykres rysuje piękną formację podwójnego dna, trwającą 3 lata. Teraz, wyrysował piękną białą świecę. Takie rzeczy nie dzieją się przypadkiem.

wpis_105_2

Stąd moja przepowiednia mówi – Polski rynek będzie dużo silniejszy niż S&P500.

Polska w Europie

Mapka z Eurostatu, przedstawiająca poziom bezrobocia w Europie w regionach świetnie ilustruje pozycję Polski w Europie. Poziom bezrobocia jest bardzo ważnym wskaźnikiem, informującym nas, że podaż umiejętności spotyka się z popytem.

Unemployment_rate_2017.jpg

Na mapce tej widzimy twarde centrum obejmujące południowe Niemcy, Czechy dalej Polskę, Węgry a także Holandię i Belgię. Dobrze wygląda też nie należąca do EU Norwegia i Wielka Brytania. Słabo wygląda bliskie peryferium, czyli Francja, Hiszpania, Włochy, Grecja. Im dalej na południe tym gorzej. Patrząc na tą mapkę, nie ma wątpliwości, gdzie jest centrum Europy, a gdzie peryferia. I nie wszystkim się to podoba. Francji się raczej umiarkowanie podoba.

Jakie jest największe wyzwanie Polski w Europie. Podam to ma małym przykładzie: jak rozumiemy słowo „nacjonalizm”. Ja to słowo rozumiem jako prawo narodów do samostanowienia, czy też inaczej mówiąc prawo każdego narodu (związku etniczno–historycznego) do posiadania własnego państwa. W Niemczech nacjonalizm rozumiany jest gdzieś między postawieniem Państwa na pierwszym miejscu, ponad jednostką, koncepcję podporządkowaniem się jednostki państwu, a podporządkowaniem się innych państw mojemu państwu. Ja to pierwsze nazwałbym bizantynizmem, a to drugie imperializmem. To samo słowo, a zupełnie odmienne, nawet przeciwne, rozumienie.

Tak jest ze wszystkim. Jakiś minister z Holandii, kiedyś wyskoczył z tezą, że Polska uparcie wypiera się swojej kolonialnej przeszłości. On po prostu nie wie, że w czasach kolonialnym Polska była skolonizowana. Kilkakrotnie spotkałem się z sytuacją, gdy musiałem ludziom tłumaczyć, że w Polsce Kościół był w czasach komunizmu prześladowany, a nie częścią aparatu państwowego. Najpierw byli zaskoczeni, a potem dopiero, po skojarzeniu faktów załapywali, że chrześcijaństwo i komunizm nie bardzo idą pod rękę.

Jakie jest więc największe wyzwanie Polski w Europie ? Polska musi opowiedzieć o sobie tak, by nasi europejscy partnerzy Polskę zrozumieli. By mieli szansę zrozumieć. Polska musi opowiedzieć o sobie, ale nie swoim językiem, tylko ich językiem. I nauczyć Francję, Holandię naszego języka, naszej historii.

Jakie są więc prognozy ? Rosnące znaczenie gospodarcze Polski będzie przez silniejszych, ale słabnących partnerów odbierane jako zagrożenie. Polska będzie atakowana na arenie europejskiej, szczególnie przez Francję. W Niemczech te ataki będą ze strony lewicowej prasy, ale nie ze strony rządowej. Jak sobie Polska w tym europejskim przetasowaniu poradzi, pozostaje otwarte.

 

 

 

Prognozy na 2019 rok – sytuacja globalna

Nowy rok a może i następną dekadę, będą kształtowały dwie osie. Pierwsza to oś geopolityczna USA – Chiny. Druga to oś politycznaw świecie zachodu, którą nazwiemy dowcipnie „liberalna demokracja” – „populizm”.

Zacznijmy od geopolityki. Największym partnerem USA są Chiny. Czytając starsze książki ekonomiczne, z lat 90-tych, można znaleźć głodne kawałki, że przeniesienie produkcji do Chin uwolni w USA siłę roboczą, która może zająć się pracą w bardziej zaawansowanych usługach. Dzisiaj brzmi to groteskowo, wtedy był to dogmat. Wtedy, ludzie nie przewidzieli, że zaawansowane usługi rozwijają się tylko obok produkcji, obok konsumenta rozwijają się jedynie najprostsze usługi. Chiny przejmując produkcja stały się nie tylko partnerem ale i konkurentem.

Teraz USA chcą produkcję odzyskać. Cła nie wystarczą. Produkcja, to bardzo skomplikowany łańcuch poddostawców. Nie da się przenieść łatwo jednego elementu. Zbudowanie tego łańcucha zajęło Chinom ponad 20 lat, w sytuacji gospodarki planowej, gdzie osiąganie planowalnych celów jest łatwiejsze.

Szarpanina między USA i Chinami, będzie głównym tematem gospodarczym. To przepowiednie numer jeden. Dodam tutaj, że Trump uchodzi za wariata, ale według mnie, Trump to przede wszystkim deal-maker a jego wariactwa są strategią negocjacyjną.

Teraz przejdźmy do osi politycznej. Obecnie mamy dwie orientacje. Pierwsza, nazywana dowcipnie „populizmem” twierdzi, że państwo jest dla obywatela. Druga, nazywana dowcipnie dowcipnie „liberalną demokracją” wierzy, że państwo, jest wartością samą w sobie. Wartością, która ma też własne cele – tym celem może być rozwój infrastruktury, poprawa życia obywateli ale też wychowanie nowego człowieka czy cele klimatyczne. Dodam, że słowo „państwo” napisałem w trochę innym znaczeniu (i będę się tego dla zwięzłości trzymał), powinno być „struktura organizacyjna”. Państwo narodowe stało się ostatnio przeszkodą liberalnej demokracji, która swoje centra decyzyjne przesuwałaby chętnie do Unii Europejskiej i innych ponadnarodowych struktur.

Czysto teoretycznie, ludzi wierzących, że państwo powinno być dla ludzi, powinno być więcej, jednak, wszystkie urzędy w trzyma w ręku liberalna demokracja. Dlaczego ? Wynika to z dwóch powodów. Po pierwsze, wszyscy ludzie wierzący w prymat państwa mają jeden wspólny cel – prymat państwa, którym, na różnych szczeblach, kierują.  Po drugie są dobrze zorganizowani. Ludzie, wierzący że państwo jest dla ludzi, rozumieją to na wiele, wiele, różnych sposobów. Każdy ma swoje problemy i swoje oczekiwania. Do tego, ludzie ci nie są zorganizowani. A gdy się zorganizują, mogą szybko uwierzyć, że państwo owszem jest dla ludzi, ale najpierw musi być silne, więc celem taktycznym staje się państwo.

Coś co nazywamy liberalną demokracją oraz elitą administracyjno–medialną Unii Europejskiej oraz USA oderwała się od trosk zwykłego człowieka na tyle, że zaczyna on to dostrzegać. W USA nie ma roku wyborczego, więc nic się nie wydarzy. Rok wyborczy jest w UE.

Nie wiadomo, kto wygra, ale tylko bardzo dobry wynik tak zwanych „populistów” może zatrzymać zamieszki we Francji. Inaczej formułując, jeżeli ludzi nie poczują, że mają wpływ na przebieg spraw, to zamieszki się nasilą. To jest przepowiednia nr 2.

Gospodarka i Giełda

To, czy z obecnej mini-bessy będziemy mieli recesję zależy od napięć na linii USA–Chiny. Według mnie, raczej tej recesji nie będzie. Generalnie, jakieś napięcia będą, więc firmy o globalnym łańcuch dostaw i sprzedaży będą miały pod górkę. Apple już zostało zmasakrowane, ale chyba cena zdyskontowała już te problemy. Firmy, które działają lokalnie, będą miały łatwiej.

FED, chyba wie, że się trochę wygłupił podnosząc stopy procentowe pół roku po osiągnięciu przez inflację szczytu, na akceptowalnym zresztą poziomie 3%. Moja prognoza jest taka, że ton będzie następujący: mimo silnej gospodarki inflacja utrzymuje  się na umiarkowanym poziomie i nie ma powodu do dalszego zacieśniania polityki monetarnej. Miękkie lądowanie się udało. W dół inflację będą ciągnęły surowce, a w górę koszty pracy, w szczególności koszty usług medycznych.

Giełda jest po głębokiej korekcie. Jednak patrząc na długoterminowe wykresy, to jest po zwykłej korekcie – do średniej 200-stu tygodniowej. Być może jesteśmy już po dnie, a być może, jeszcze ze średnią 200-stu tygodniową potańczymy.

wpis_104_1

Podsumowując

W świecie mamy nowy układ geo-polityczny, a w świecie zachodnim nowy układ  polityczny. Obaj konkurenci, USA i Chiny, wiedzą, że o zwycięstwie zdecyduje siła gospodarcza, a nie wyższość moralna, będą więc o gospodarkę dbali. Podejmowane będą też próby zaszkodzenia gospodarce konkurenta, ale na tyle, by sobie zrobić mniejsze kuku. Europa będzie bardzo zajęta samą sobą, Francja, która wybierając Macrona zmarnowała szansę na oczyszczenie, będzie pogrążać się w chaosie.

Rozliczenie prognoz na 2018 roku

Nawet ślepej kurze trafi się czasem ziarno, tak i też kilka moich prognoz było zaskakująco celnych. W swoich prognozach dotyczących Polski napisałem:

Inwestując akcję, dajemy komuś pieniądze bez pokwitowania. Jeżeli zarząd osiąga swoje cele kosztem klienta albo pracownika, jeżeli wobec klienta lub pracownika jest cwaniaczkiem, to prędzej czy później kiwnie też inwestora. Takich spółek trzeba unikać jak ognia. Czy ja właśnie napisałem, że GTN rozpoczyna kolejną falę spadkową ?

Getin to też jedyna spółka, którą wymieniłem z nazwy. Czy rozpoczął falę spadkową ? Ano rozpoczął i w rok stracił 90% kapitalizacji. Największym wydarzeniem na rynku była też afera, związanego z Getinem, windykatora GetBack.

Drugie ziarno, to twierdzenie, że surowców jest pod dostatkiem, i tak już zostanie. Ropie co prawda udawało się do września drożeć i w szczycie osiągnąć cenę 75 USD, ale rok kończy na poziomie 45 USD, czyli 25% poniżej ceny sprzed roku.

Kolejne ziarno, to przewidywanie wzrostu płac w USA.  Z Polskiej perspektywy, wzrost o 3%, to nic szczególnego. Ale w USA jest to najszybszy wzrost od czasów wielkiego kryzysu. Napisałem, że nie wywoła on inflacji, co jest twierdzeniem chyba chybionym. Inflacja wynosi obecnie jedynie 2.2%, a latem otarła się o 3%,  pozostała ona więc w podanych przeze mnie widełkach 2-3%. Jednak to nie obiektywna wysokość inflacji ma znaczenie, tylko czy FED uznaje inflację za problem. Jastrzębi ton wskazuje na to, że uznaje.

wpis_103_2

W moich przewidywaniach sytuacji globalnej, padło też słowo, decoupling, oznaczające,  że indeksy będą podążały własną drogą.

pis_103_1

Ten scenariusz się też zrealizował. Po wyskoku na początku roku, przyszła korekta. Po niej, S&P500 bił jeszcze nowe rekordy we wrześniu, by od października spaść w przepaść. Wig20usd, spadał od zimy do lata a od tamtej pory zachowuje się stabilnie. DAX, tutaj wyrażony w dolarach, systematycznie spadał cały rok. Tak różnorodny przebieg indeksów, to nieczęste zjawisko.

Jak przebiegł ten rok

Patrząc globalnie, widzimy następujące zachowanie USA:

  • Trump przejął inicjatywę w rozbrojeniu Korei Północnej, póki co z pozytywnymi wynikami. Nastąpiła deeskalacja. Rozpoczął się dialog.
  • USA wycofuje się z obszaru bliskiego wschodu. Ten obszar był strategicznie ważny ze względu na ropę. Obecnie USA ma własną ropę, i nie musi się mieszać w nie swoje sprawy. Szczególnie, że europejscy partnerzy z NATO stawiają tylko oczekiwania a nie pomoc.
  • Dla USA największym partnerem ale też i konkurentem są Chiny.

Jednocześnie widzimy stały spadek znaczenia Europy. Nawet nie jest obiektem wojny handlowej. Ten spadek znaczenia Europu jest zgodny z moimi przewidywaniami. Europa „pierwszej prędkości” pogrąża się powoli w chaosie żółtych kamizelek, a centrum Europy przenosi się z partnerstwa Niemcy-Francja do szorstkiej przyjaźni Niemcy-V4.

Czytając moje pozostałe przewidywania muszę przyznać, że były one mało konkretne lub nietrafione. Zamiast trudnej hossy, mieliśmy w Polsce trudny rok. Ale rok, kończący się dużo lepszą nutą niż w USA czy DE. Podobnie, w ClubMed nie widzimy poprawy, tylko zamieszki.

Cóż. Odchodzący rok żegnamy bez większego żalu. Żegnamy go też w ciut gorszych humorach, niż go witaliśmy.

Inwersja rentowności obligacji i giełda

Kontynuując temat rentowności, dzisiaj jego związek z giełdą. Wykres przedstawia dyferencjał rentowności między 3 miesięcznymi i 10-cio letnimi obligacjami oraz ilustracyjnie wartość indeksu S&P 500 w skali logarytmicznej.

wpis_102_1

wpis_101_1

Co widzimy ? Po pierwsze, mamy 5-6 incydentów inwersji rentowności – czyli sytuacji, gdy stopy krótkoterminowe są wyższe od długoterminowych. Analizując ten wykres warto też mieć pod ręką przebieg rentowności zamieszczony w poprzednim odcinku. Dla wygody powtarzam go.

Pierwszy incydent to końcówka lat 80-tych. W momencie inwersji, giełda jeszcze długo, choć powoli, rosła, a potem zrobiła mały ząbek. Załamanie stóp krótkoterminowych (poprzedzone jeszcze ostatnim wyskokiem) dała sygnał do nowej hossy.

Drugi incydent to „miękkie lądowanie” w połowie lat 90-tych. Giełda wtedy wyraźnie przyśpieszyła. Przyśpieszenie to zaczęło się już w momencie, gdy dyferencjał rentowności zaczął spadać. Ten incydent jest malutki, gdyż FED zaczął odpowiednio szybko obniżać stopy wraz ze spadkiem rentowności długich papierów. Sygnałem nowej hossy był początek spadku rentowności długich papierów, połączony z zaprzestaniem zacieśniania polityki monetarnej.

Kolejny incydent, to okolice kryzysu Azjatyckiego i upadku LTCM. W połowie trwania cyklu inwersji rentowności mamy na wykresie ząbek. Ta inwersja powstała przez załamanie rentowności długich papierów przy stabilnych stopach procentowych. Można powiedzieć, że był to importowany kryzys.

Gdy w 2000 roku pękła bańka dot-com i rentowności długich obligacji zaczęła spadać, FED jeszcze dłuuugo utrzymywał wysokie stopy procentowe. Później FED gonił rentowność długich papierów w dół. Głęboka bessa trwała dwa lata, a po niej zaczął się słaby, w USA, wzrost.

Wreszcie przechodzimy do okolicy Wielkiego Kryzysu. Poprzedzony on był bardzo długim okresem stabilnej inwersji rentowności przy delikatnie rosnącej giełdzie. Rysunek ten wygląda, jakby gospodarka była silna i nie dawała się wprowadzić w recesję. Ten obraz jest mylny. Gospodarka się wtedy rozdwoiła na bańkę surowcową, i pozostałą część gospodarki, która została całkowicie spacyfikowana. Po pęknięciu bańki surowcowej gospodarka weszła w recesję. Tą recesję pogłębił kolejny incydent, zawiązany z zapchaniem przepływu pieniądza, widoczny jako krótka inwersja rentowności. Po tym incydencie, giełda i gospodarka leżała w piwnicy.

Jaki z tego wniosek ? Po pierwsze istnieje związek między inwersją rentowności a giełdą, ale nie jest to związek mechaniczny. Nie można zaprojektować automatycznego systemu tradingowego bazującego na dyferencjale stóp procentowych. Właściwa strategi wymaga uwzględnienia innych parametrów gospodarczych.

Gdzie jesteśmy teraz ?

Mamy szansę być w momencie miękkiego lądowania. Cena ropy spada, więc nie czeka nast powtórka z lat 2006-2008, oczekiwania inflacyjne i rentowność 10-cio latek będzie spadała szybciej niż wzrost gospodarczy. Jeżeli FED wykaże się przy tym rozsądkiem, zmieniając ton na gołębi, to możliwy jest szybki powrót giełdy na nowe szczyty.

Gdzie może być problem ? Ten problem nazywa się usługi medyczne, które są coraz ważniejszą częścią gospodarki i drożeją w tempie 2.5% rocznie. Jest to długofalowy efekt polityki Obamy pod nazwą Obama Care. Najgorszy scenariusz, jaki można sobie wyobrazić, to ciągłe podwyżki stóp procentowych, wywołane rosnącymi kosztami usług medycznych. Usług, na które popyt jest obecnie, nazwijmy to, urzędowy, i podwyżki stóp nic nie wskórają. Za to spacyfikują resztę gospodarki, by średnia się zgadzała. Byłaby to powtórka z lat 2006-2008.

 

 

Stopy procentowe w USA

Dzisiaj przyjrzyjmy się raz jeszcze długo i krótkoterminowym stopom procentowym w USA w perspektywie od 1986 roku. Na wykresie, niebieska linia przedstawia rentowność obligacji 10-cio letnich, a czerwona, 3 miesięczny Libor.

wpis_101_1

Jak widzimy, stopy długoterminowe systematycznie spadają, a krótkoterminowe cechuje duża zmienność. Generalnie stopy długie są wyższe od krótkich, inwersja rentowności jest zjawiskiem rzadkim i poprzedzającym załamanie stóp krótkoterminowych. W ciągu tych trzech dekad mieliśmy trzy takie załamania: na początku lat 90-tych, w okolicy 2002 roku i podczas Wielkiego Kryzysu. Spadek krótkich stóp procentowych związany jest z deflacyjną recesją. Przed każdym załamaniem widzimy też zawsze krótki wyskok w górę. Świadczy to, że FED podnosi jeszcze stopy, gdy powinien je już zacząć obniżać. Martwi się inflacją, gdy powinien się już martwić recesją.

W 2008 roku mieliśmy wyskok liboru na jeden dzień. Wyskok ten nie wynikał  z podwyżki oficjalnych stóp procentowych, banki zwyczajnie przestały sobie na wzajem pożyczać pieniądze. Wielki Kryzys wszedł wtedy w decydującą ale też i końcową fazę. Przywrócenie przepływu pieniądza zakończyło bessę i rozpoczął się najdłuższy okres wzrostu w historii.

Obecnie mamy systematycznie rosnące długie stopy i goniące je stopy krótkie. Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia w połowie lat 90-tych. Wtedy skończyło się to miękkim lądowaniem – długoterminowe stopy i oczekiwania inflacyjne zaczęły spadać bez wchodzenia w recesję. Wtedy FED z dużą precyzją zakończył podwyżki stóp przy pierwszym sygnale mięknięcia koniunktury i Alan Greenspan został okrzyknięty maestrem. Rozpoczęła się wtedy nowa era – globalna gospodarka bez recesji i kryzysów. Przynajmniej tak to wtedy widziano.

Co stanie się obecnie ? Wydaje się, że FED chce wywołać recesję, by zademonstrować swoją niezależność. Możemy więc oczekiwać, że długie stopy będą dalej spadały oczekując recesji. Gdy spadną w okolice ~2.5% FED zrobi się jednak bardziej gołębi i zorientuje się, że się zagalopował.

Co będzie później, trudno powiedzieć. Na wieczne spadające stopy długoterminowe nie ma już zwyczajnie miejsca. Być może będziemy dalej żyli w świecie stabilnych i niskich stóp, między 2% a 3%. Może trend się odwróci i długoterminowe stopy procentowe będą przez następne lata rosły. To pieść następnych lat.

Dla nas jednak liczy się giełda, a nie tylko makroekonomia. W następnym odcinku więc pochylimy się na związkiem inwersji rentowności jako sygnałem wyprzedzającym dla S&P500.

Bonus

W ramach bonusu załączam krótki skrypt w R do samodzielnej reprodukcji załączonej ilustracji. Skrypt potrzebuje dane do ściągnięcia ze stooq.pl. W nazwie pliku jest nazwa odpowiedniego tickera.

library(tidyverse)
library(ggthemes)

libor1m <- read_delim(
  "analysis/data/ukousd1m_d.csv",
  ";",
  escape_double = FALSE,
  trim_ws = TRUE
)

libor10 <- read_delim(
  "analysis/data/10usy_b_d.csv",
  ";",
  escape_double = FALSE,
  trim_ws = TRUE
)

tt <- libor1m %>% 
  mutate(S = Zamkniecie) %>% 
  select(Data, S) %>% 
  inner_join(libor10 %>% mutate(L = Zamkniecie) %>% select(Data, L))

tt %>% 
  ggplot() +
  geom_line(aes(Data, S), color = "#d7191c") +
  geom_line(aes(Data, L), color = "#2b83ba") + 
  theme_minimal() +
  labs(title = "Długo i krótkoterminowe stopy procentowe w USA", y = "")